122

396
103
83
Publiczne serwery głosowe Sygnatury Jaka jest twoja historia? Generator buildów Luna Atra Pobierz Klienta Gry Wymagania sprzętowe GW2
{https://account.arena.net/register?alt=gw2} Sygnatury Oferta Domen Publiczne serwery głosowe

Sen i koszmar

Tłumaczenie artykułu Ree Soesbee Dream and Nightmare opublikowanego 12. sierpnia 2011 na blogu Arena Net

Spis treści

Sylvari, Białe Drzewo, Sen snów

Cykle, Biologia

Dwór Koszmarów, Rangi Dworu


Nagłówek

Sylvari są najmłodszą z ras w Guild Wars 2. Przebudziły się wraz z nastaniem nowej ery w Tyrii. Mogą nie znać świata bezpośrednio, jednak śniły o nim i łączy ich wspólna wizja ścieżki życia. Od dnia przebudzenia każdy Sylvari czuje się powołany do walki ze Starożytnymi Smokami. Stając pod konarami swojego rodzica - Białego Drzewa - jednoczą się.

W jasnym świetle południa płatki poruszyły się. Strąk pękł. Sylvari wstał, przeciągnął się i powoli wyszedł na świat.

Dwunastu pierworodnych, wezwanych przez matkę, przyszło powitać nowo narodzonego brata. Dotychczas byli sami, wierząc, że nie będzie innych Sylvari. Jednak nastąpiło kolejne przebudzenie. Coraz więcej strąków skłaniało się ku ziemi, choć jeszcze nie wszystkie dojrzały. To pierwsze kwitnienie nowego pokolenia.

"Witaj bracie." Aife była pierwsza i do zadawania pytań i do uśmiechu. Podeszła podając płaszcz, by mógł się nim owinąć.

"Znasz nas?" zagadnął inny. "Śniłeś o nas?"

"Cicho Dagonet," Aife ucięła ciekawość przyjaciela. "Przestraszysz go." Odwróciła się do młodego drzewka i łagodnie powiedziała. "Tak jak Ty jesteśmy Sylvari. Ja mam na imię Aife. A Ty jak masz na imię?"

"Imię?" Nowonarodzony zastanowił się. Po czym odpowiedział "Cadeyrn", lecz jego ton sugerował niepewność. Narzucił płaszcz na ramiona, by ochronić się przed słońcem. "Co to za miejsce?"

Aife uśmiechnęła się zmierzwiła mu włosy, które zatańczyły wokół jego ramion. "To Gaj. A ona ..." Aife wskazała drzewo, pod którego konarami stali, "... jest Białym Drzewem. Naszą matką. Twoją matką również."

Cadeyrn spojrzał w stronę drzewa, wytłumaczenie nie wydawało mu się dziwne. Popatrzył na Dagoneta i przytaknął. "Tak, śniłem."

Uczony ucieszył się, chwycił zwój i pióro. "Opowiedz mi swój sen. Studiowałem nasz sny, ale Twój będzie pierwszym nowym od wielu lat."

Cadeyrn wyprostował się z uśmiechem. "Pierwszym?" Popatrzył na inne, jeszcze zamknięte strąki. "Jestem pierwszy, prawda? Nikt z obecnych w moich snach jeszcze się nie przebudził. To musiała być wola Białego Drzewa. Wiedziała, że jestem wyjątkowy." Napuszył się jak paw. "Jestem pierwszy!"

"Nie Cadyern. Nie jesteś pierworodny, zabrzmiał głęboki głos. Malomedies był wysokim, szczupłym Sylvari z gładkimi mieniącymi się jak skrzydła ważki włosami. Jego dumna postawa przypominała dąb o masywnych konarach stawiających czoło burzy.

"Drugi?" Zasępił się Cadyern. "Czemu jestem drugi? Przebudziłem się przed innymi."

"My byliśmy tu wcześniej."

Białe Drzewo

Blisko dwieście pięćdziesiąt lat temu, Ronan człowiek-żołnierz podczas swoich podróży znalazł dziwne nasiono. Zabrał je ze sobą, aby dać je w prezencie swojej córce. Niestety zanim dotarł do rodzinnej wioski została ona zniszczona, a mieszkańcy wymordowani. Ronan posadził nasiono na grobie swojej rodziny.

Dwadzieścia pięć lat temu przebudzili się pierwsi Sylvari. Pierworodni nie wiedzieli zbyt dużo o świecie, znając tylko wspomnienia Białego Drzewa o Ronanie i centaurze Ventarim. Drzewo nauczyło ich mądrości z tablic Ventariego, które zostawił on w korzeniach drzewa przed śmiercią. Narodzeni jako osobniki fizycznie dorosłe, Sylvari były pełne ciekawości, wścibskie i pałające żądzą odkrywania.

Białe Drzewo

Niektórzy z pierworodnych jak Caithe i Faolain odeszli w świat. Inni pozostali w poblizu, odkrywając okoliczne tereny i spędzając czas na nauce. Czworo z nich (Aife, Kahedins, Malomedies i Niamh) podjęło się trzymania straży przy Białym Drzewie. Jeden z nich, całkiem sam, udał się do Orr. Przez lata pierworodni byli jedynymi Sylvari w Tyrii. Następne przebudzone pokolenie miało już nowy 'sen', wzbogacony o wspomnienia, umiejętności i emocje pierworodnych.

Inaczej niż inne rasy, Sylvari posiadają bardzo bliski związek z historią. Potrafią podać imię pierwszego zmarłego Sylvari - pierworodnego Riannoca. Potrafią powiedzieć, który z nich jako pierwszy nauczył się czytać, czy też kto wymyślił sposób 'uprawiania' domów. Opowiadają swoje dzieje i legendy jakby osobiście ich doświadczyli, bo wielu z nich widziało je co najmniej w snach.

Sen snów

Sen snów jest rodzajem olbrzymiej podświadomością. Białe drzewo przechowuje cała wiedzę i wszystkie emocje, jak jezioro, do którego każdy Sylvari wlewa swoje doświadczenia. Kiedy rodzi się nowy Sylvari, to jakby zaczerpnąć wiadro z tego jeziora. Do Białego Drzewa docierają tylko najważniejsze wspomnienia lub te o największym znaczeniu czy najsilniejszym wpływie. Mogą zawierać całe fragmenty z życia Sylvari na przykład ich pierwszą walkę czy to, jak po raz pierwszy upiekli szarlotką. Mogą również być tylko przebłyskiem bólu, strachu czy obrazem twarzy wroga.

Sylvari nie mają kontroli nad zbieranymi wspomnieniami. Nie mogą się w tej kwestii komunikować z drzewem; Matka Drzewo układa mozaikę z setek tysięcy fragmentów przeżyć jej dzieci. Nienarodzone Sylvari nie mogą wybrać jakich wspomnień doświadczą w czasie snu. Po przebudzeniu bezpośredni związek ze snem ulega osłabieniu. Połączenie z innymi Sylvari przechodzi raczej w empatyczną więź, pozwalającą na odbieranie silnych emocji, ale nie zdolną do wychwytywania szczegółów czy komunikacji. To nic więcej jak delikatne brzęczenie.

Zebrali się pod Białym Drzewem. Krople deszczu spływały po liściach, spadając migotliwymi iskrami na ziemię. Jej korzenie objęły ciało pierworodnego, przykryte ciemnym jak mech na grobie kocem. Malomedies spał, walcząc z wyczerpującym koszmarem. Od czasu do czasu, krzyczał przez sen, a Kahedins uspokajał go, kładąc kolejny kompres z nadzieją, że śpiący odnajdzie spokój. Uzdrowiciel zaniepokojony spojrzał na resztę.

"On przeżyje? Czy ... umrze? Jak Riannoc?" Serca wszystkich szeptały te pytania, ale to Niamh wyraził je głośno.

"Matka mówi, że przeżyje," wymruczał Kahedins, ale to nie było wielkie pocieszenie.

Malomedies był piękny jak pełna wdzięku wierzba pochylona nad strumieniem. Teraz jego twarz została naznaczona bliznami po chorobie, a gałązki pięknych skrzących się kolorami włosów zostały połamane w drzazgi. Jedna noga zwiędła, jak zbyt długo wystawiona na słońce, a tysiące małych otworów pokrywały miejsce gdzie kora łączyła się z pnączami na piersi.

"Musimy zabić ich wszystkich." Złote oczy Cadeyrna pociemniały, a dłoń zacisnęła się wokół rękojeści miecza.

"Asurowie zaoferowali nam pokój. Oni nie zdawali sobie sprawy ... Myśleli, że jest tylko jedną z dziwnych roślin głębokiej Maguumy" powiedziała Aife. "Kiedy tylko uświadomili sobie prawdę, odesłali go."

"To za mało! Jak Malomedies ma odzyskać spokój, jeśli nie zostanie pomszczony?"

Kahedins przyglądał się z dezaprobatą. "Zemsta? Zemsta to nie nasz sposób życia. Nie czytałeś tablic Ventariego?" Narodzony później spuścił głowę, Kahedins kontynuował: "Napisano: 'Jedyny trwały pokój, to pokój duszy'. Powinieneś to przemyśleć Cadeyrn i odnaleźć znaczenie."

Cadyern zerknął na Trahearne, widząc podobną do swojej postawę. Żaden żołnierz nie powiedziałby niczego takiego. Nikt, kto kiedykolwiek sięgnął po miecz w obronie niewinnych nie powiedziałby, że zemsta jest nie na miejscu. Był pewien, że Faolain i Caithe stanęły by po jego stronie.

Nagle Trahearne odwrócił się w stronę rozgałęzionych konarów. "Tak Matko," odpowiedział na szept słyszalny tylko dla niego. Rozgoryczony nekromanta otworzył zaciśnięte pięści. "Białe Drzewo mówi, że musimy się skupić na prawdziwym wrogu: smokach. Będzie nam potrzebny każdy sojusznik." Zaciskając zęby dokończył: "Zawrzemy pokój z Asurami."

Cadeyrn nie był pewien czy bardziej zaniepokoiło go to, że Trahearne odstąpił, czy to, że Białe Drzewo odezwała się tylko do pierworodnego. Skłonił głowę. "Będzie jak życzy sobie Matka."